Jak to z danymi CRU jest?
Ostatnimi dniami świat obiegła wiadomość o dokonanym przez rosyjskich hakerów włamaniu na serwery brytyjskiego Climate Research Unit (CRU). W wyniku włamania nastąpił wyciek wewnętrznej korespondencji email, który ma dowodzić, że dane klimatologiczne są fałszowane na rzecz globalnego ocieplenia. Cóż – z zarzutami rozprawia się w dość konkretny sposób autor bloga „Doskonale Szare”, tak więc nie będę powtarzał wyjaśnień. Ze swojej strony mogę jedynie porównać „fałszywe” dane CRU do „prawdziwych” danych UAH. Nie zależnie od tego, czy zmiany klimatu są spowodowane przez człowieka, czy są to zmiany naturalne, sprawie należy się uważnie przyjrzeć.
UAH (a także RSS) to nic innego jak serie danych z satelitarnych pomiarów temperatury. Przez denialistów uznawane są one jako jedyne słuszne źródła informacji o zmianach średniej globalnej temperatury. Zatem – jeśli dane CRU są sfałszowane, to powinno być to wyraźnie widoczne – nie tylko w wartościach średnich, ale przede wszystkim w wartościach trendu. Zatem porównując serię satelitarnych danych UAH (czy RSS) powinniśmy to jakoś wychwycić.
Na wstępie trzeba zaznaczyć, że przy porównywaniu danych UAH do CRU, wśród denialistów dominuje ta sama tendencja, co przy danych GISSTEMP. Krótko mówiąc, ani słowem nie wspomina się, że anomalie dla UAH i CRU wyliczane są na podstawie różnych okresów bazowych. Tymczasem dla CRU okresem bazowym dla wyciągania anomalii temperatur jest okres 1961-1990, natomiast dla UAH/RSS jest to okres 1979-1998. Z tego wynika, żeby dokonać właściwego porównania pomiędzy tymi seriami danych, dane CRU należy znormalizować tak, aby odnosiły się do tego samego okresu bazowego, co UAH. Analiza serii danych CRU pokazuje, że dla okresu bazowego używanego przy wyliczaniu anomalii dla serii danych UAH, CRU rejestruje już dość spore odchylenia dodatnie. Oznacza to, że aby uzyskać równe okresy bazowe, dane CRU należy obniżyć właśnie o te wartości – dopiero wtedy możliwe jest prawidłowe porównanie obu tych serii danych. Zobaczmy jak to wygląda:

Porównanie średnich anomalii rocznych z serii CRU i UAH
Jak widać, dane się różnią – CRU jest cieplejszy, średnio o 0.04 stopnia. Z reguły jednak, po za latami 2008, 2004, 1999 i 1997 dane te nie odbiegały znacząco od serii UAH. Wyliczenie średnich z kolejnych pięciolatek (1991-1995, 1996-2000 … 2006-2009) pokaże nam, że żadna z pięciolatek nie miała różnicy wyższej, niż 0.05. Różnica ta może być częściowo spowodowana prostym faktem – dane satelitarne nie pokrywają całego globu. Wprzypadku UAH jest to obszar pomiędzy 82.5S i 82.5N.
A więc – skoro dane były fałszowane, to dlaczego różnice są tak niewielkie? A może oszustwo polega na manipulacjach linią trendu, w celu pokazania szybszego ocieplenia, niż ma to w rzeczywistości miejsce? Okazuje się, że… nie.

Wykres przedstawia dane CRU i UAH + krzywe regresji
Widać wyraźnie, że krzywe regresji różnią się tak nieznacznie, że jakaś znacząca różnica pojawiłaby się bardzo późno. Wykres pokazuje także, że obie serie danych zgadzają się co do trendu, nawet, jeśli UAH jest odrobinę chłodniejsze. Zatem gdzie jest owe oszustwo? Czy może jednak całe „halo” polega na prostym nie zrozumieniu wewnętrznej korespondencji panów z Climate Research Unit, jak dowodzi „Doskonale Szare”? Porównując obie serie danych skłaniam się jednak ku drugiej tezie. Fałszerstwo musi mieć jakiś sens – tymczasem dane CRU nie dość, że są dobrze skorelowane z danymi UAH (współczynnik korelacji = 0.92), na dodatek także pokazują krótkookresowy trend ujemny z ostatnich paru lat.
Jeszcze jedna sprawa – ktoś może mi zarzucić, że „a może satelitarne dane RSS pokażą coś innego, niż UAH?”. No cóż – wziąłem na warsztat akurat UAH, gdyż dane te pokazują wolniejszy trend wzrostowy, niż RSS, a więc dla denialistów wygodniejsze. Dla RSS dane wyglądają jeszcze ciekawiej:

Różnice pomiędzy danymi CRU i RSS
Tutaj różnice są jeszcze mniejsze – właściwie ich nie widać. Współczynnik korelacji wzrósł do 0.95. Na wykresie wygląda to następująco:

Wykres CRU + RSS + regresja liniowa
Okazuje się, że nie dość, że trendy są tu bardzo zbliżone, to na dodatek RSS wskazuje minimalnie większe ocieplenie, niż CRU.
Jest jeszcze jedna ciekawa sprawa. We fragmencie z upublicznionego listu czytamy:
The Global estimate for 1999 with data through Oct is +0.35C cf. 0.57 for 1998.
Z tego wynika, że wstępnie średnią temperaturę w 1999 do października ustalono na +0.35 (w stosunku do normy 1961-90). Powstaje tu pytanie – skoro klimatolodzy z CRU oszukują, zawyżając średnie, to dlaczego dzisiaj średnia styczeń – październik 1999 wynosi +0.30? Okazuje się, że przez te lata, które minęły od napisania tego listu – temperatura została ostatecznie obliczona jako niższa od tej estymowanej, o której mowa w liście.
Tak więc – gdzie jest oszustwo?
Jakie oszustwo- czlowieku, ogarnij sie.
Tu chodzi o tresc korespondecji- czyli jak przygotowywali dane i argumenty, ktorymi beda nas straszyc.
Chodzi o to, ze ONI prowadzili korespondecje JAK obarczyc zjawisko GLOBALNEGO OCIEPLENIENIA na dzialalnosc czlowieka.
Naucz sie najpierw czytac ze zrozumieniem badz mien dilera, bo napisales artykul, ktory jest wart tyle co 5 zgnilych srebrnikow.
„Tu chodzi o tresc korespondecji-czyli jak przygotowywali dane i argumenty, ktorymi beda nas straszyc.”
Gdyby „przygotowywali dane i argumenty”, które to dane i argumenty nie miałyby związku z rzeczywistością, to byłoby to oszustwo (scientific misconduct). A jeśli „przygotowywali dane i argumenty”, wynikające z rzetelnie przeprowadzanych obserwacji i badań – to w czym problem?
Jaka konkretnie treść korespondencji Cię zbulwersowała?
„Chodzi o to, ze ONI prowadzili korespondecje JAK obarczyc zjawisko GLOBALNEGO OCIEPLENIENIA na dzialalnosc czlowieka.”
Prowadzili korespondencję na temat własnych badań dotyczących teorii antropogenicznego globalnego ocieplenia. Z czym tutaj masz jakiś problem?
@Baku
Ja naprawdę chciałbym dostać całość korespondencji, a nie emaile wyrwane z kontekstu.
Czekam na wyjaśnienie, skoro dane są oszukane, do dlaczego zgadzają się z danymi cytowanymi przez „sceptyków”,a co więcej dlaczego podają MNIEJSZY trend ocieplenia, niż „sceptyczny” RSS.
Panie rysownik kasandra-a obetnij dane z okresu do 1998-wtedy „linia
trendu” wyjdzie że ino lodowca czekac.
bladatwarz napisał:
Panie specjalista, dlaczego mam coś obcinać? Dane nie pasują do widzimisię? Ale, jak już obcinamy, to może obetniemy do 2000, wtedy nam nie wyjdzie prawie nic? Albo lepiej, obetnijmy do 2007, wtedy nam wyjdą tropiki.
„Obetnijmy dane”… pfff a facetów z CRU oskarżacie o oszustwo
Tryndy można sobie wyznaczać do wyboru do koloru: 1944-1976 (zlodowacenie), 1976-1998 roztopy, a od 1998r, apiać przymrozki.Ale jeśli się „postaramy” to np ocieplenie średniowieczne się nam zapodzieje i mamy piękny wykresik kija hokejowego (w wykonaniu specjalistów).
bladatwarz napisał:
Po pierwsze: wpis nie ma na celu pokazania ocieplenia za pomocą trendów – coś się Panu pomyliło. Wpis porównuje dane CRU do UAH i RSS – nic więcej.
Co do trendów – zgadza się – możemy je sobie dobierać, dlatego najczęściej bierze się trend z całego okresu obserwacyjnego.
Średniowieczne ocieplenie nikomu się nie zapodziało, można znaleźć dane paleo, czy proxy i sobie taki wykres zrobić. Jeśli się nie chce, to można zajrzeć nawet do wikipedii – tam go ktoś sporządził:
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/c/c1/2000_Year_Temperature_Comparison.png
Ja naprawdę mam nadzieję,że dane z ostatnich kilkudziesięciu lat nie są manipulowane i w miarę poprawne metodologicznie.Wyciąganie jednak jakichkolwiek wniosków z tak krótkiego okresu badań, „zapominanie, że jaskinie cromaniończyków są kilkadziesiąt metrów pod poziomem obecnych mórz, o średniowieczu, o ociepleniu saskim, nie wspominając o kilku lodowcach, to dziecinne traktowanie historii i duża beszcelność -bardzo charakterystyczne dla naszych czasów.A sadzanie na ławie oskarżonych tego biednego CO2 – szkoda gadać…
Ale nikt o tym nie zapomina, co więcej serie danych proxy opisujące okresy, o których Pan pisze, są szeroko dostępne.
Fajnie.Gdyby miał pan chwilę czasu,to mam parę pytań;
jaki procent gazów cieplarnianych stanowi CO2?
jaka część z tego to CO2 naturalne?
dlaczego ta cholera w jedną stronę promieniowanie wpuszcza, a nie wypuszcza odbitego-inaczej niż chmury?
jaka jest zdolność pochłaniania ciepła CO2 w stosunku do innych gazów cieplarnianych, pary wodnej np ?
Prosze przeczytać:
http://doskonaleszare.blox.pl/2009/01/Para-wodna-to-95-99-efektu-cieplarnianego.html
Dziś onet pisze wręcz o aferze „KLIMATGATE” w związku z wyciekiem tej nieszczęsnej korespondencji >>> http://wiadomosci.onet.pl/2090145,12,klimatgate_-_ujawnione_e-maile_wywolaly_burze_sa_dowody,item.html
Ostro się na tym przejadą. Uważam, że powinno w końcu dojść do publicznej debaty nad tym co dokładnie wyciekło i co oznaczają owe emaile. Bo tak naprawdę na onecie nie ma nic na ten temat. Dyskusja na ten temat głównie toczy się tutaj:
http://doskonaleszare.blox.pl/2009/11/Yet-Another-Nail-in-the-Coffin.html
Kłopotem nie są maile, ale notatki dla niejakiego Harrego.
Jakby programiści microsoftu tak robili windows, jak tamten programista i jego poprzednicy, to za każdym razem gdyby użytkownik zrobił akcję nieprzewidzianą przez system wszystko by się zawiesiło.
Tam były błędy w rodzaju:
– pomijania danych, do których nie było dokumentacji i nie dało się na ich podstawie odczytać co te dane przedstawiają i jak są uporządkowane
– błędy algorytmów (zliczanie po płaszczyźnie, nie po sferze, pominięte warunki brzegowe, utrata części danych przez ich nadpisywanie)
– tragiczna jakość kodu – ukryte przekręcanie liczników w działaniach, problemy z kompilatorami
Każdy programista który przeczyta ten plik powie to samo – że jakby jego firma miała tak działać na takich danych, to od razu by zbankrutowała. To coś, co zostało obliczone, tak naprawdę nie zostało w ogóle obliczone. A dopasowane do innych danych aby się zgadzało (teksty w rodzaju „Wychodzi dziwna temperatura. Zmieniłem algorytm, teraz wychodzi sensowna.” – skoro wiedzą jaka powinna, to po co obliczają? Obliczenia są po to, by sprawdzić lub odrzucić teorię. Tutaj teoria jest ad hoc zakładana za prawdziwą i jak wynik dobry, to obliczenia dobre – mimo, iż sam programista nie wie czy dobrze program liczy… ale wyniki w miarę pasują, to dobrze liczy… ta…)
-
PS.
Nie mówię, że globalne ocieplenie jest prawdziwe lub nie. Obliczenia CRU po prostu są dla mnie, programisty, nic nieznaczące. Gdyby były prawidłowo przeprowadzone, zajęłoby to dużo więcej czasu (ponowne przesłanie danych z dokładną dokumentacją z całego świata, napisanie wszystkich algorytmów wraz z testami od nowa) i więcej pieniędzy. Mogłoby się okazać, że mamy globalne oziębienie przed nami, albo globalne ocieplenie, albo nic, albo jeszcze szybsze globalne ocieplenie. Ale tak nie znaczną nic – nie są wiarygodne. Można więc porównywać UAH z RSS, ale nie z CRU, których dane były niekompatybilne między sobą (w niektórych brakowało niemierzonych wartości), częściowo pomijana i ostatecznie wrzucane do programów których działanie było niepewne i/lub niejasne (programy skompilowane bez dokumentacji i możliwości zajrzenia w kod źródłowy). Mówiąc inaczej – owe obliczenia były porównywane z UAH/RSS/innymi i jak było oki, to przechodziło jako obliczone.
@Ktos
Wie Pan, jeśli mniej więcej wiemy, co powinno wyjść to jeśli wychodzi nam coś innego, znaczy to, że najprawdopodobniej mamy błąd, a nie odkryliśmy coś, czego nikt przed nami nie zauważył.
Szczególnie, że programista wpadał w wielką frustrację – pracował na nieudokumentowanym kodzie, musiał zgadywać, co oznaczają niektóre dane.
Anyway – jeśli Harry był taki wredny i tak napieprzył, to dlaczego dane zgadzają się z danymi UAH? Dlaczego dane zgadzają się z danymi GISS – te ostatnie nie są w żaden sposób ukrywane, kod programu był przez denialistów badany.
Aż dziw, że Linux jakoś działa
http://lwn.net/Articles/99240/
Link do tego pliku dla chętnych:
http://www.anenglishmanscastle.com/HARRY_READ_ME.txt
Linux działa z innego powodu:
1) Tam jest otwarty cały kod źródłowy – czyli jak ktoś coś zepsuje, to można zajrzeć w kod i ten błąd wyłapać. A w przypadku programów skompilowanych o braku dokumentacji/kodu źródłowego, jak coś się zepsuje, to nie wiadomo co i można jedynie rozłożyć ręce.
2) Nad Linuxem siedzą tysiące osób – tam jak można się domyślić, tylko jeden (autor pliku) lub kilku (wspomina o rozmowach z innymi ludźmi, nie wiadomo czy naukowcami czy programistami… najczęściej pisząc, że ktoś się mylił) programistów, więc o błędy łatwiej.
Właśnie o tym mówię – mimo, że wiemy, co powinno wyjść… niech Pan popatrzy na fizykę Newtona – mniej więcej wiemy, co powinno wyjść… a tu się okazuje, że ten model fizyczny nie jest zgodny z rzeczywistością. Jest jej bliski, co ciekawe akurat dla obiektów wielkości człowieka, a nie atomu czy planet… To jest błąd badawczy – każdy chce udowodnić swoją teorię, ale nie można popadać w zaślepienie i jak wychodzi „mniej więcej dobrze” to przyjmować teorii za prawdziwą.
Tłumaczy Pan programistę – ale nie pomyślał Pan, że programista zrobił błąd? W matematyce jest wiele przypadków, gdy zastosowanie złych modeli daje w miarę dobry wynik… na konkretnych danych. A na trochę innych już wszystko się wykłada.
Dlaczego dane zgadzają się mniej więcej – nie potrafię odpowiedzieć, w jego notatkach jest kilka wzmianek o tym, że wyniki obliczeń z czymś porównywał – nie wiem czy z UAH, czy z czymś innym – jeżeli się „w miarę” zgadzały to uważał ten etap za zakończony, jeśli nie – szukał co mogło spowodować błąd.
Nie neguję danych UAH/GISS/RSS – jedynie fakt, że owe z CRU nie można używać jako wiarygodnych. Zresztą nie widzę problemu w stwierdzeniu, że CRU dało plamy i nie można brać ich pod uwagę – w końcu jak Pan mówi, są dane UAH, GISS, RSS i one skłaniają się ku globalnemu ociepleniu.
PS
Odnośnie tych komentarzy z linuxa – proszę zauważyć, jak niewiele ich jest w porównaniu do linii kodu które zostały napisane – całe oprogramowanie systemu jak i pozostałe programy open source to dobre kilka gigabajtów kodu.
Jest jeszcze jedna bzdura wyciągnięta chyba z najsłynniejszego emaila – z aktualnego tekstu z wykopu, niejakiego larrykrk:
„poprawiłam dane, dodałem nieco wartości, tak aby ukryć rzeczywisty spadek temperatury”
Larrykrk nie ma pojęcia o czym mówi. Konkretny email:
„I’ve just completed Mike’s Nature trick of adding in the real temps to each series for the last 20 years (ie from 1981 onwards) amd from 1961 for Keith’s to hide the decline.”
Chodziło tu o niezgodność danych Briffy z pomiarami – dane Briffy pokazały znaczny spadek długości pierścieni przyrostwoych drzew w wysokich szerokościach geograficznych – konkretnie oznaczało to zmianę czułości tych przyrostów na zmiany temperatury. Konkretnie:
„They go from 1402 to 1995, although we usually stop the series in 1960 because of the recent non-temperature signal that is superimposed on the tree-ring data that we use.”
http://climate-gate.org/email.php?eid=146&keyword=
Krótko mówiąc – dołączając dane Briffy do innych otrzymalibyśmy zupełnie inny wykres – teraz trzeba by było odsyłać do publikacji i tłumaczyć, dlaczego tak się dzieje. Tu wypada odesłać do samego Briffy
http://eas8001.eas.gatech.edu/papers/Briffa_et_al_PTRS_98.pdf
O ile wiem, Harry pracował nad CRU TS2.1/3.0 – to jest nie tyle model klimatyczny, co rekonstrukcja temperatur. Tutaj jest o tyle prościej, że dokładnie wiemy, kiedy to co robimy daje bzdury – jeśli rekonstrukcja da nam gwałtowne ocieplenie w 1970 – wiemy, że to bzdura, jeśli da ochłodzenie w 1940 – także wiemy, że to bzdura. Także jeśli rekonstrukcja Briffy daje nam spadek w latach po 1960 niemal do stanu z LIA, też wiemy że coś tu jest nie tak.
„Tłumaczy Pan programistę – ale nie pomyślał Pan, że programista zrobił błąd?”
Nic dziwnego, że Harry, jeśli wyszła mu jakaś bzdura – zmieniał algorytmy, dochodził, dlaczego tak jest. Wiemy, że się ociepla – pokazują to nam inne szeregi, oraz stan lodowców.
Czasem robię podobnie jak Harry – ostatnio próbowałem zamodelować upał z 1994 roku – wiem ile było wtedy stopni, więc jeśli model daje mi o 6 stopni mniej, wiem że powinienem coś zmienić – nie wiem, czy to co zmienię odniesie jakiś skutek, ale wiem też, że w aktualnym stanie model jest błędny i jeśli doprowadzę go do wyników, o jakich wiem, że są prawdziwe, to z dużą dozą prawdopodobieństwa będzie działał znacznie lepiej, niż wcześniej.
Co zatem miał zrobić Harry – zostawić błędny wynik, czy modyfikować algorytm tak, aby dawał wyniki prawidłowe? Oczywiście analizował to co wypluł stary program, z tym co wypluwał nowy. Jeśli coś było inne, próbował dojść dlaczego – kto konkretnie popełnił błąd.
Byłoby wygodniej, gdyby Pan pokazał co do których fragmentów „HARRY_README” ma Pan wątpliwości.
@ Piotr Djaków:
Panie Piotrze jak byśmy głęboko nie wchodzili w psychikę programisty, laikowi pozostaje nieodparte wrażenie że wykonał swoje zadanie ok.
Te jak Pan pisze nieznaczne różnice w wykresie,nieznaczne są tylko dla wyznawców jedynego i niezmiennego tryndu.Ktoś kto do trendów podchodzi trochę liberalniej, mógłby przyjąć, że wykres UAH pokazuje przełamanie w 1998 i zmianę trendu – zaś CRU bardzo subtelnie tę aberrację intelektualną rozmywa.
Czytałem wskazane artykuły -zrozumiałem tyle, że antropogeniczne CO2 to 0,5% aktywności cieplarnianej, przy „pokrywaniu” się widm pochłaniania,powodującym nieproporcjonalność zmian”,ingeruje w jeszcze mniejszym procencie.Ale nie znalazłem procentu CO2 w atmosferze, a tylko procentową aktywność cieplarnianą.
A tak przy okazji Panów rozmowy o szalonym programiście – może w innych instytutach też jest nie daj Boże podobnie.Mam nadzieję że nie znajdziemy tam ” pseudonaukowej literatury znanych sceptyków”- jak Pan pisze o oponentach.Podoba mi się tez skrajnie naukowe używanie wyliczeń antropogenicznego CO2 (od epoki przedindustrialnej) na podstawie założenia,że jest to właśnie CO2 antropogeniczne.A co z założeniem, że wzrost CO2 jest skutkiem ,nie przyczyną naturalnego wzrostu temperatury.Wydaje mi się że naukowiec powinien pytać,nie wyżynać trendy.
bladatwarz napisał:
Tyle, że wiemy, że zmiana z 1998 była w dużej mierze efektem El Nino – przy tej anomalii temperatura globalna wzrasta – a widać to szczególnie w seriach UAH/RSS. Gdy sobie prześledzimy wykresy z UAH/RSS z lat El Nino – zawsze mamy wzrost temperatury z opóźnieniem około 5 miesięcznym w stosunku do początku tej fazy ENSO – więc pomimo, że nie możemy obarczać El Nino za powódź 1997 w Polsce, możemy je w części obarczyć za wzrost temperatury.
Tu powstaje problem – było to najsilniejsze El Nino w historii obserwacji, ale nie dużo silniejsze od Nino 82/3 – a wtedy realny wzrost temperatury był znacznie mniejszy. Nie wiadomo do końca, czy za większy wzrost temperatury w latach 97/8 odpowiada ocieplenie antropogeniczne – być może.
Co zatem mamy w perspektywie kilku następnych miesięcy? Wzrost temperatur (nie koniecznie ciągły) następnych miesięcy i szczyt temperatur za około 4-5 miesięcy. Jest jednak pewien problem – odchylenie listopada w serii UAH już osiągnęło +0.5 – jest to zdecydowanie za wcześnie, by silniejsze El Nino spowodowało ten skutek. Dlaczego? Dlatego, że naprawdę silniejsze El Nino mamy dopiero od października, a zeszłe przebiegi temperatur nie pokazują tak szybkiego wzrostu. Jeśli zatem, mimo znacznie słabszego El Nino 2009/10, będziemy mieli wzrost temperatur dorównujący, lub nawet przewyższający ten z 1997/8?
Głównie z powodu El Nino uważam, że „wyżynanie” trendu od 1998 do dziś jest całkowicie nie trafione.
bladatwarz napisał:
Że mamy do czynienia z antropogenicznym CO2 wiemy z badań izotopowych.
http://doskonaleszare.blox.pl/2009/03/Przemyslowe-emisje-CO2.html
http://agwobserver.wordpress.com/2009/10/31/papers-on-anthropogenic-carbon-dioxide-observations/